
Jedno z ulubionych miejsc spotkań olkuskiej młodzieży wypełniły w ostatni dzień kwietnia ostre brzmienia. Rekonstrukcja historycznych murów obronnych i wieży jest dla rockowych koncertów wymarzoną scenerią, a zainteresowanie imprezą wśród miłośników tej muzyki potwierdziło tylko trafność wyboru organizatorów.
Na plenerowej scenie „Baszty” wystąpiły w poniedziałkowy wieczór cztery zespoły. Trzy olkuskie i jeden z Niemiec. Jako pierwsi zaprezentowali się absolutni debiutanci. Grupa Frantic powstała we wrześniu ubiegłego roku. Tworzą ją: Michał Szlachta (gitara), Michał Koch (bas) i Piotr Sowula (perkusja). Swoje poszukiwania sami określają, jako „szeroko pojęty rock z elementami metalu progresywnego”. Oprócz coverów wykonują również autorskie kompozycje. Pierwszy koncert Frantica był wyłącznie instrumentalny, ale członkowie zespołu nie wykluczają włączenia w przyszłości do swego składu wokalisty lub wokalistki.
Kapeli Train In Vain, drugiej występującej tego dnia na scenie „Baszty”, olkuskim fanom rocka przedstawiać nie trzeba. Przypomnieć jedynie wypada, że tworzą ją: Krzysztof Ślązak (śpiew), Marcin Kostrzeba „Page” (gitara), Jakub Kubański (bas) i Alan Stasiak (perkusja). Swą wspólną muzyczną przygodę z rockiem alternatywnym rozpoczęli w marcu 2008 r., by już zaledwie nieco ponad rok później sięgnąć po główną nagrodę Przeglądu Zespołów Rockowych „Rockowisko 2009”. Solidny warsztat i wyrazisty styl, które docenili wówczas profesjonalni jurorzy, jest ich wyróżniającą wśród wielu podobnych kapel marką. Dowodów na uznanie ze strony fanów rocka, podobnie, jak na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury w 2009 r., nie zabrakło też podczas poniedziałkowego występu w „Baszcie”.

Mega ostre klimaty w ogólnie daleką od balladowych klimatów atmosferę koncertu wniósł trzeci tego wieczoru zespół Allied As Out. Maciej Golik (śpiew), Michał Rachlewicz (gitara), Grzegorz Pisarski (bas) i Łukasz Kubat (perkusja) grają razem od 2010r. Ich żywiołem jest hardcore, a ideą przewodnią – sprzeciw wobec przejawom rasizmu i faszyzmu. Obecnie wykonują wyłącznie autorskie kompozycje. Niewiele brakowało, by ich występ nie doszedł do skutku z powodu awarii gitary basowej. Z pomocą olkuskim muzykom przyszła jednak basistka Kyra z kapeli Calamity Jane i na jej instrumencie grał tego wieczoru Grzegorz Pisarski.


Rokrocznie z Schwalbach am Taunus, niemieckiego partnerskiego miasta Olkusza, przyjeżdża do nas reprezentacja tamtejszego Rock Clubu. Tym razem jego liderom, z Michaelem Schedelikiem na czele, towarzyszył zespół Calamity Jane, który wystąpił na zakończenie koncertu w „Baszcie”. Mającą swe początki w 2007 r., a grającą w obecnym składzie od 2009 r. grupę tworzą: Oana (śpiew), Nadia (gitara), Kyra (bas) oraz Dirk (perkusja). Pochodzą z Giessen, powiatowego miasta uniwersyteckiego w Hesji i... dużego ośrodka Polonii niemieckiej. Graną przez siebie muzykę określają, jako rock alternatywny. Pomyliłby się jednak ktoś, kto tę w większości żeńską kapelę posądzał o czcze deklaracje i brak rockowego pazura. Nie przypadkowo za nazwę zespołu obrali sobie nazwisko legendarnej postaci Dzikiego Zachodu, kobiety-rewolwerowca Calamity Jane. Ich koncert w „Baszcie” najlepiej opisać można dwoma słowami: dali czadu! Wizyta Calamity Jane jest efektem wymiany grup wyłonionych w trakcie festiwali organizowanych w Niemczech i w Olkuszu. Który z polskich zespołów zagra z Oaną, Nadią, Kyrą i Dirkiem podczas rewizyty u przyjaciół za naszą zachodnią granicą, przekonamy się na „Rockowisku 2012”.
Poniedziałkowy koncert zorganizowany został przez kawiarnię „Baszta” oraz Miejski Ośrodek Kultury w Olkuszu.